Tak, w Polsce wydobywa się złoto, ale nie działa tu obecnie kopalnia nastawiona wyłącznie na ten kruszec. Przemysłowe złoto odzyskuje KGHM Polska Miedź S.A. jako surowiec towarzyszący wydobyciu i przetwarzaniu rud miedzi oraz srebra. Polska nie jest więc znaczącym producentem złota, a krajowa produkcja zależy przede wszystkim od składu eksploatowanych rud i technologii hutniczej.
Jak KGHM pozyskuje złoto?
Złoto występuje w rudach miedzi eksploatowanych w rejonie Lubina, Polkowic i Rudnej. Nie jest wybierane jako główny cel prac górniczych. Trafia do dalszego przetwarzania razem z urobkiem przeznaczonym do produkcji miedzi i srebra.
Najważniejszym etapem odzysku jest elektrorafinacja srebra. W jej trakcie powstaje szlam anodowy, nazywany także czarnym błotem. Zawiera on niewielkie ilości metali szlachetnych, w tym złota. Szlam jest następnie przetwarzany, a odzyskany kruszec topi się w piecach indukcyjnych i odlewa w sztabki.
Produkcja odbywa się w Hucie Miedzi „Głogów”. KGHM podaje, że sztabki mają masę od 0,5 do 12 kg, a zawartość złota przekracza 99,95 proc. Dane publikowane w różnych zestawieniach nie zawsze są porównywalne, ponieważ mogą dotyczyć produkcji hutniczej, odzysku z własnych rud albo szerszej kategorii obejmującej także wsad obcy. Z tego powodu roczne wartości należy odczytywać razem z metodologią raportu.
Przykładowe dane historyczne pokazują skalę polskiej produkcji w porównaniu z największymi producentami:
| Rok | Produkcja złota w Polsce | Źródło lub zakres danych |
|---|---|---|
| 2015 | około 2,7 t | dane dotyczące produkcji KGHM |
| 2016 | około 3,54 t | dane dotyczące produkcji KGHM |
| 2017 | około 3,65 t | dane dotyczące produkcji KGHM |
| 2019 | 674 kg | zestawienie USGS, inna metodologia raportowania |
Różnica między tymi wartościami nie musi oznaczać gwałtownego spadku wydobycia. Statystyki mogą obejmować różne etapy procesu i odmienne definicje produkcji. Pewne pozostaje to, że polskie ilości są małe w porównaniu z Chinami, Australią, Rosją, Stanami Zjednoczonymi czy Kanadą, gdzie roczne wydobycie liczy się w setkach ton.
Gdzie historycznie wydobywano złoto?
Najważniejszym historycznym regionem górnictwa złota był Dolny Śląsk, szczególnie Sudety i ich przedgórze. Złoto odzyskiwano zarówno z rud, jak i z osadów rzecznych, w których gromadziły się ciężkie ziarna wypłukiwane ze skał.
Najczęściej wskazywane miejsca związane z dawną eksploatacją to:
- Złoty Stok – złoto wydobywano tam przez około 700 lat, a łączną produkcję szacuje się na około 16 ton.
- Złotoryja – od średniowiecza pozyskiwano złoto z piasków i żwirów rzecznych, między innymi w dorzeczu Kaczawy.
– złotonośne wystąpienia wiązano także z okolicami Lwówka Śląskiego, Bolesławca, Wlenia, Radzimowic i Gór Opawskich.
Ten etap polskiego górnictwa zakończył się przede wszystkim z powodu wyczerpywania łatwo dostępnych koncentracji, niskiej zawartości złota w pozostałych partiach oraz rosnących kosztów pracy. Dawne kopalnie nie są dziś źródłem przemysłowej produkcji złota. Ich znaczenie ma głównie charakter historyczny i turystyczny.
Czy w Polsce są jeszcze niewykorzystane złoża złota?
Tak, ale słowo „złoża” wymaga ostrożnego użycia. Geolog może wskazać obszar, w którym występuje złoto, i oszacować jego całkowitą ilość. Nie oznacza to jeszcze, że kruszec da się wydobyć z zyskiem. Dopiero uwzględnienie koncentracji metalu, głębokości, warunków geologicznych, technologii, dostępu do infrastruktury i kosztów środowiskowych pozwala ocenić, czy mamy do czynienia ze złożem bilansowym.
W kontekście Dolnego Śląska pojawiają się szacunki sięgające około 350 ton złota w dorzeczach Izery, Kwisy i Bobru. To wartości geologiczne, a nie gotowy plan inwestycyjny. Część kruszcu może być rozproszona w osadach rzecznych, część występuje bardzo głęboko, a jego koncentracja może być zbyt niska, by uzasadnić budowę kopalni i zakładu przeróbczego.
Podobny problem dotyczy wystąpień związanych z obszarem Polkowic. Badania wskazywały na obecność złota w warstwach znajdujących się pod eksploatowanym złożem miedzi. Oddzielne wydobywanie tej warstwy wymagałoby jednak nowych szybów, wyrobisk i instalacji technologicznych. Jeżeli głównym celem pozostaje miedź, bardziej racjonalne może być odzyskiwanie złota z materiału już kierowanego do hut, zamiast uruchamiania osobnej kopalni.
O tym, dlaczego nowe kopalnie złota nie powstają, decydują głównie następujące czynniki:
- Koszty wydobycia – budowa szybu, infrastruktury i zakładu przeróbczego wymaga dużych nakładów.
- Głębokość zalegania – im głębiej znajduje się kruszec, tym droższe i bardziej złożone są roboty górnicze.
- Niska koncentracja złota – duża masa skały może zawierać tylko niewielką ilość metalu.
- Ryzyko inwestycyjne – cena złota zmienia się, a koszty energii, pracy i ochrony środowiska są trudne do przewidzenia.
Dlatego sama informacja o „setkach ton złota pod ziemią” nie przesądza o opłacalności eksploatacji. Liczy się nie całkowita masa kruszcu, lecz ilość możliwa do odzyskania przy akceptowalnym koszcie. W przypadku złota występującego jako domieszka miedzi sytuacja jest korzystniejsza, ponieważ podstawowa infrastruktura i tak służy produkcji głównego surowca. Odzysk metalu towarzyszącego może wtedy zwiększać wartość całego procesu bez tworzenia odrębnej kopalni.
Czy w Polsce powstaną nowe kopalnie złota?
Na podstawie dostępnych informacji nie ma mocnych przesłanek, by oczekiwać powstania dużej polskiej kopalni nastawionej wyłącznie na złoto. Możliwe są dalsze badania geologiczne i ponowna ocena znanych wystąpień, zwłaszcza gdy zmienią się ceny kruszcu albo technologia przeróbki. Sama wyższa cena nie rozwiązuje jednak problemu głębokości, niskiej koncentracji i kosztów budowy całego zakładu.
Polska może więc zwiększać produkcję złota przede wszystkim poprzez efektywniejszy odzysk z rud miedzi i srebra. To model odmienny od działalności krajów, w których funkcjonują rozległe kopalnie złota odkrywkowe lub głębinowe.
Polska jest producentem złota, ale pozostanie nim głównie dzięki odzyskowi surowca towarzyszącego działalności KGHM. Historyczne kopalnie Dolnego Śląska przypominają o dawnej skali wydobycia, lecz współczesne szacunki geologiczne nie oznaczają automatycznie opłacalnych inwestycji. Na polskie „eldorado” nie ma dziś ekonomicznych podstaw.